czwartek, 26 listopada 2015

Ryzykowne zmiany tuż przed prezentacją

Prezentacje i wystąpienia publiczne najczęściej kojarzą się ze stresem i presją podejmowania szybkich decyzji. Organizator konferencji w ostatniej chwili mówi Ci, że na sali jest więcej ludzi – lub mniej – niż planowano. Co robić?

Gospodarz imprezy informuje, że musisz skrócić wystąpienie o połowę, bo poprzedni prelegenci mówili za długo. Zgadzasz się czy nie?

Po wejściu na scenę widzisz pod sobą dwa dorodne fikusy postawione tam w ostatniej chwili dla ozdoby. Czy i jak wykorzystasz te roślinne rekwizyty?

I jeszcze tysiąc innych wątpliwości, które przychodzą do głowy już w czasie prezentacji. Czy nie mówisz za szybko? Czy publiczność dobrze Cię słyszy? Może warto teraz zadać kilka pytań, żeby nawiązać lepszy kontakt ze słuchaczami?

Za chwilę opowiesz dowcip. Ten sam, który opowiadałeś już tysiąc razy. Zawsze z sukcesem. Co? Tym razem nikt się nie śmiał? Jak z tego wybrnąć?

Nadmierny optymizm

Milion rozterek. Nie wszystkie decydują o sukcesie lub porażce, ale każdą trzeba przemyśleć. Czasem tuż przed wejściem na scenę, czasem zaraz po. Wszystkie razem odwracają uwagę od tego, co najważniejsze, czyli tego, co mówisz.

Znam to uczucie z autopsji. Jako trener medialny obserwuję jak to wpływa na prelegentów. Niektórym stres pomaga, innym przeszkadza. Czy to zależy od osoby czy można znaleźć jakieś uniwersalne rozwiązanie pomagające uporać się z terrorem decyzji podejmowanych zaraz przed wystąpieniem?

Badania nad podejmowaniem decyzji pokazują, że mamy w stresie skłonność do nadmiernego optymizmu. To właśnie w takiej sytuacji odzywa się żyłka hazardzisty. Polityk składa nierealną obietnicę. Sprzedawca zmienia warunki kontraktu. Prelegent robi coś głupiego, co – jego zdaniem – rzuci publiczność na kolana!

Zachowujemy się wtedy jak nastolatkowie, którzy myślą tylko o pozytywnych skutkach swoich decyzji. Odrzucamy ewentualne negatywne skutki, bo tak jest nam wygodnie i przyjemnie. A kto nam zabroni?

Zbyt duże ryzyko

Dokładnie takie zachowanie obserwuję często u prelegentów na naszych szkoleniach z prezentacji i wystąpień publicznych, na przykład poprawka tekstu lub zmiana kolejności slajdów tuż przed wejściem na scenę – wszystko po to, żeby znacząco poprawić prezentację.

Moim zdaniem takie zmiany minimalnie poprawiają jakość wystąpienia i wiążą się ze zbyt wysokim ryzykiem. O wiele lepsze efekty daje przećwiczenie dobrej prezentacji, którą przygotowałeś tydzień temu niż zastąpienie jej czymś, co powstało w ostatniej chwili – w stresie i pod presją terminu.

Oczywiście czasem korekta jest niezbędna, na przykład błąd ortograficzny na slajdzie lub literówka. Ale jeśli nie wiesz jak postąpić, trzymaj się gotowego planu. Stres osłabia zdolność do obiektywnej oceny i nie pomaga w podejmowaniu optymalnej decyzji.

Konkluzja

Trzymaj nerwy na wodzy i nie ulegaj pokusie pozornej zmiany na lepsze w ostatniej chwili przed prezentacją lub wystąpieniem publicznym. Jeśli mnie posłuchasz, będziesz mi za to wdzięczny.

2 komentarze:

  1. Fajny wpis. Ja mam też problem z wystąpieniami ale podobno nawet doświadczeni aktorzy którzy wiele lat występują na scenie za każdym razem mają treme

    OdpowiedzUsuń

Kontakt

Nazwa

Adres e-mail *

Wiadomość *