poniedziałek, 30 marca 2015

Prezentacje na golasa

Na szkoleniach z prezentacji i wystąpień publicznych trenerzy czasem radzą zdenerwowanym uczestnikom, żeby przed wyjściem na scenę wyobrazili sobie swoją publiczność bez ubrań. W ostateczności tylko w bieliźnie.

Szkoleniowcy przekonują, że to skuteczny sposób na obniżenie stresu, bo nadzy słuchacze nie mogą być groźni :-)

Moim zdaniem to nie jest dobra rada.

Dlaczego? Bo trudno po takim "zabiegu" traktować publiczność poważnie.

Ludzie są bardzo wrażliwi na język ciała mimo że nie potrafią precyzyjnie opisać co on przekazuje. To jest komunikacja na emocjonalnym poziomie – intelekt w mowie ciała nie jest najważniejszy.

Jeżeli nie szanujesz słuchaczy, jak możesz ich przekonać? Jak byś się poczuł gdybyś pomyślał – tylko przez chwilę – że widzą Cię w samych slipkach?

Proponuję lepsze rozwiązanie. Traktuj słuchaczy jak swoich współpracowników, którzy nie przyszli, żeby Ciebie krytykować i oceniać, ale żeby się czegoś dowiedzieć i – jeśli się uda – także miło spędzić czas.

Każdy występuje w innej roli, ale łączą was wspólne cele. Chcecie się skupić na najważniejszych informacjach i nie chcecie się nudzić. Nikt nie przyszedł mordować.

Na moich szkoleniach posługuję się następującym porównaniem.

Wyobraźcie sobie, że bierzecie udział w "Tańcu z gwiazdami". Razem z publicznością macie wspólny cel (taniec = proces przekazania informacji w prezentacji), ale każdy występuje w innej roli. Prelegent prowadzi, publiczność daje się prowadzić.

Do tańca trzeba dwojga. A to znaczy, że prelegent wie do czego zmierza, a publiczność rozumie o co mu chodzi.

Czy można tańczyć na golasa? Można, ale to nie będzie taniec z gwiazdami.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Kontakt

Nazwa

Adres e-mail *

Wiadomość *